sobota, 6 lutego 2016

Stos pozycji na półce czyli o sztuce książek czytanie


         Postanowiłam nareszcie zostać prawdziwą wannabe blogerką kulturową i podzielić się z Wami pozycjami o sztuce, które uważam za ciekawe i warte uwagi. Zatem zapraszam na pierwszy stosik książkowy na ĘĄ. ;)

          Może wypadałoby powiedzieć co nieco o kryterium doboru - po pierwsze, książki z mojej biblioteczki, które rzeczywiście są wykorzystywane (a poza tym wyszłam z założenia, że z jakiegoś powodu pozycje te w tejże biblioteczce się znalazły...). Po drugie, są to książki, które nie wymagają od czytelnika specjalistycznej wiedzy z zakresu teorii sztuk. Po trzecie - cóż, każda z tych książek ma swoje po trzecie, które przy każdej będzie poruszone. No i po czwarte, myślałam też o dostępności tytułów, bo i owszem mogłabym polecić książki trudno dostępne, choć wtedy większość z Was i tak z takiego polecenia nie skorzysta, nie? I w sumie jeszcze po piąte - starałam się unikać biografii - bardziej chciałam Wam polecić książki, które ogólnie, bądź przekrojowo opisują wybrane zjawiska/okresy. A zatem, już nie przedłużając, i idąc kolejnością losową:


Jesse Bryant Wilder  Historia sztuki dla bystrzaków
Jesse Bryant Wilder  Historia sztuki dla bystrzaków

          Serio?! Zapytają niektórzy, cóż, powiem szczerze, że miałam przy tej pozycji pewne wątpliwości. A potem zastanowiłam się co ją charakteryzuje - jest to bez wątpienia książka, która może służyć za szybką powtórkę z historii sztuki, lub za jej zwięzły przewodnik, dotyka wielu zagadnień w sposób skrótowy, wyjaśniając co było przełomowe i dlaczego. Krok po kroku prowadzi nas od prehistorii do czasów współczesnych (i kończy na bio-arcie, więc sami wiecie). Jej lektura jest dość lekka, przyjemna, pomaga uporządkować dotychczasową wiedzę, ale i dorzuca kilka mniej znanych informacji. Ciekawą sprawą jest też amerykańskość tej książki - poza, mniej lub bardziej trafnymi, żartami wplecionymi w ramach konwencji serii  dla bystrzaków, mamy okazję poznać parę ciekawostek z amerykańskiej historii sztuki, pomijanych przy podobnych publikacjach wydawanych w Europie. Choć ubolewam, że mało w niej reprodukcji, to w sumie, w czasie kiedy możemy każde dzieło sobie wyguglować, nie jest to aż tak wielkim mankamet. ;)


Karol Estreicher Historia sztuki w zarysie
Karol Estreicher Historia sztuki w zarysie

 
         W zasadzie powinien to być teraz dla Ciebie główny podręcznik - powiedział mi tuż przed egzaminami na Uniwersytet Artystyczny, mój wspaniały kuzyn. Posłuchałam, kupiłam za parę złotych na allegro (wydanie z 1973) i potraktowałam tak jak każdy inny podręcznik - sięgam gdy potrzebuję konkretnego zagadnienia. Może nie jest to najbardziej fortunne polecanie książki w moim życiu, ale nie ukrywam - za tą pozycją czai się widmo podstawy do koniecznego znania, chociaż pozycja ta nie jest niezasłużona. To co mnie samą ujęło w Historii sztuki w zarysie, to ilość uwagi poświęconej na zagadnienia historyczno-społeczne, które odbijają się na sztuce, albo sztuka odbija się na nich, oraz sposób pisania (czy lepiej powiedzieć - opowiadania) Estreichera. Zresztą sami zobaczcie jak ładnie:
Sztuka - jeżeli już sięgnąć do porównania ze świata roślin - nie jest jednolitym drzewem, ale raczej łąką, na której żyją rośliny wszystkich gatunków.
        Ponadto - wielki plus za sztukę Islamu, Indii, Dalekiego Wschodu, Ameryki oraz Australii i Oceanii. Przy czym uwaga - choć książka ma ponad 500 stron, to z racji ilości zagadnień i reprodukcji, ciężko mówić tutaj o czymś więcej niż tylko zarysie. ;)



Ute Schueler, Rita E. Taeuber  Skandal? Sztuka!

Ute Schueler, Rita E. Taeuber  Skandal? Sztuka!

     Kolejna, dość niepoważna, pozycja na liście - jeśli zastanawiacie się czy na pewno wpis przemyślałam, to chyba właśnie dorzucam Wam kolejnych wątpliwości - Skandal? Sztuka!, to dość skrótowa pozycja opisująca ciekawie i zwięźle wybrane dzieła sztuki, które wywołały w historii niemały skandal. Poza, wydawałoby się, tak oczywistymi pozycjami jak Fontanna Duchampa czy formacja Young British Artist, do skandalistów zostały zaliczone takie sławy jak Michał Anioł, Caravaggio, Friedrich, Manet, Monet, Rodin czy uwielbiany przez producentów kubków i zeszytów, Klimt. Zaskakujące zestawienie? ;) Niekoniecznie, ale poszczególne historie poznacie już siadając do lektury. Poza tym - format książki i jakość reprodukcji powoduje, że może ona służyć jako całkiem przyjemna coffee table book, (jeśli nie wiecie co to odsyłam do wpisu Megu na Catus Geekus) zwłaszcza, jako podstawa do rozmowy o tych okropnych, nastawionych na skandal artystach. ;)


Piotr Piotrowski Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku

Piotr Piotrowski Znaczenia modernizmu. W stronę historii sztuki polskiej po 1945 roku

        Następna pozycja raczej podręcznikowa. Przy czym, w przeciwieństwie do Estreichera, pisana językiem bardziej naukowym niż potocznym przez co jej czytanie bywa w niektórych fragmentach męczące. Jest to jednak jedno z lepszych opracowań tego co działo się w polskiej sztuce po 1945 roku i choćby z tego względu warto po nią sięgnąć - aby wiedzieć co się zmieniło, jak i dlaczego. I jak w to wszystko była uwikłana polityka, co daje na dość interesujący obraz czasów po '45.



Seria Artyści mówią
 

Seria Artyści mówią 

        Tym razem pozycja dla spragnionych wrażeń i opisów z drugiej strony, bardzo przyjemny zestaw trzech zbiorów wywiadów przeprowadzonych z polskimi artystami, mistrzami malarstwa, grafiki i fotografii (osobiście zabrakło mi rzeźby? Dlaczego nie ma mistrzów rzeźby ja się pytam?) Poza takimi nośnymi nazwiskami jak Beksiński, Fangor, Nowosielski, Młodożeniec, Lach-Lachowicz czy Kapuściński (tak ten od reportażu), są też wywiady z postaciami mniej znanymi, choć nie mniej zdolnymi jak Jan Berdyszak czy Hanna Zawa-Cywińska. Każdy wywiad jest nieco inny, dostosowany do charakteru twórcy, co pokazuje jak bardzo różnorodni są ci nasi mistrzowie. Jeżeli kogoś nie będziecie kojarzyć z samej okładki, nic nie szkodzi, każda rozmowa jest uzupełniona o notkę biograficzną i kilka reprodukcji prac - także dla każdego, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o polskiej sztuce współczesnej, nie tylko z perspektywy nurtu sztuki krytycznej, pozycja niemal obowiązkowa. Przy czym należy podkreślić, że mowa tutaj o mistrzach, więc wiecie, młodych nazwisk raczej w tej serii nie poznamy. ;)



Karol Sienkiewicz Zatańczą ci, co drżeli. Polska sztuka krytyczna

Karol Sienkiewicz Zatańczą ci, co drżeli. Polska sztuka krytyczna
          
          Pozycja która była na języka wszystkich - od branżowców po poznańskich anarchistów - książka, która miała w przystępny sposób opowiedzieć o czasach polskiej sztuki krytycznej. I w zasadzie całkiem nieźle to robi - Sienkiewicz snuje opowieści o konkretnych zdarzeniach, wystawach, artystach - językowo robi to czasem lepiej, czasem gorzej, ale ogólnie na plus. Trochę porządkuje, trochę czaruje - cała historia jest opowiadana fabularyzowanymi miniaturami, wycinkami większej opowieści. Choć jak na pozycję tak wyczekiwaną przez artystyczny świat troszkę rozczarowuje, to jako niepodręcznikowa gawęda o polskiej sztuce sprawdza się znakomicie. Zwłaszcza, że Ci którzy nie znają polskiej sztuki krytycznej dowiedzą się wiele. Gdyby jednak, ktoś chciał zgłębiać temat dalej, warto po lekturze przeczytać zarzuty Izy Kowalczyk, której książka Ciało i władza, dwanaście lat młodsza od pozycji Sienkiewicza, była dotychczas najważniejszą porządkującą ten nurt pozycją i bardzo mocno wpłynęła na nasze postrzeganie sztuki krytycznej dzisiaj. 




Maria Anna Potocka Estetyka kontra sztuka

Maria Anna Potocka Estetyka kontra sztuka

          Znów wracamy do pozycji naukowych - tym razem zachęcam do zajrzenia, przy bardziej konkretnym zagadnieniu jakim jest problem z dzisiejszą estetyką sztuki. Autorka zmaga się z tradycyjnymi poglądami na estetykę, chociaż z punktu widzenia dzisiejszych twórców są one często mniej interesujące niż nowoczesne. Jednakże, które z nich dominują w naszych programach edukacyjnych jak nie te tradycyjne? Z tego powodu to właśnie na nich opiera się intuicyjne podejście społeczeństwa do sztuki nowoczesnej, która paradoksalnie, bliższa nam problemowo powinna być bardziej zrozumiała. Potocka sugeruje wręcz, że właśnie nieprzepracowanie modernistycznej estetyki, powoduje niechęć do niej i do całej sztuki współczesnej, którą wciąż się traktuje tak jakby miała w sobie zadziorność i buńczuczność szalejącej awangardy. Choć, jak twierdzi autorka w notce wydawniczej, tak naprawdę tej naszej sztuce wypadły już kły i pazury. ;) Może w takim razie czas się tej nowej estetyce, bez uprzedzeń przyjrzeć?



Sarah Thornton Siedem dni w świecie sztuki


Sarah Thornton Siedem dni w świecie sztuki   
  
        Totalny must read dla wszystkich zainteresowanych funkcjonowaniem świata sztuki. Sarah Thornton, według notki z okładki, jest jak nasz własny szpieg w świecie sztuki. Porównanie jest nie tylko urocze ale i na tyle trafne, że warto je przytoczyć. Thornton opowiada o historiach jakie ją spotkały w świecie sztuki, jej postać jednak nie wybija się na prowadzenie, jest cichym obserwatorem, czasem zada jakieś pytanie, czasem dopowie, ale głównie snuje opowieść o żywym świecie sztuki o tym jak funkcjonuje on na co dzień, poza okładkami, czy wystawami. Cała opowieść jest podzielona na siedem odrębnych historii takich jak przebieg aukcji w jednym z największych domów aukcyjnych, korektę w pracowni legendarnego profesora, przyznawanie nagrody czy wizyta w pracowni-fabryce Murakamiego. Tej książki nie ma co opisywać, tę książkę po prostu trzeba przeczytać. ;)

       To by chyba było na tyle z mojej strony, oczywiście są to propozycje zupełnie subiektywne i jeżeli czujecie, że coś pominęłam, bądź chcielibyście coś dopisać, albo wręcz przeciwnie, uważacie, że któryś z moich wyborów jest totalną herezją, to piszcie, jestem bardzo ciekawa waszych opinii. Zwłaszcza, że niejednokrotnie mnie zaskakujecie. ;) 

 
          A na zakończenie jeszcze się pochwalę moją ulubioną kawową książką (wybaczcie, uwielbiam to określenie), w końcu niemożliwym by było, aby nie otrzymała tego tytułu pozycja o sztuce, a dobrych książek nigdy nie za wiele. ;) Zatem proszę państwa oto Art+Science Now! Stephena Willsona, czyli przegląd prac z nurtu science-artu:







A tutaj zdjęcie, które udało mi się zrobić na spotkaniu Klubu Przyjaciół Nauki i Sztuki, jak widać publikacja rzeczywiście sprawdza się jako część rozmów przy stoliku z kawą. ;)